poniedziałek, 8 września 2014

Languages are easy!


Pewnie niektórzy z Was ciągle szukają nowych metod i sposobów na łatwą i przyjemną naukę języków obcych. Prawda jest taka, że do każdego przemawia inny sposób nauki języków, wystarczy tylko znaleźć ten, który akurat będzie 'tym naszym'. 
Dzisiaj przedstawię Wam strony i aplikacje z których sama korzystam.



Na pierwszy ogień idzie niedawno przeze mnie odkryta strona duolingo, która od razu bardzo przypadła mi do gustu! Jest to strona internetowa pozwalająca nam uczyć się języków obcych za pośrednictwem innych znanych nam już języków. Obecnie dostępne są następujące kombinacje językowe:
  • jeśli znasz angielski możesz się uczyć: francuskiego, włoskiego, niemieckiego, hiszpańskiego, portugalskiego, niderlandzkiego, irlandzkiego, duńskiego, węgierskiego, szwedzkiego, tureckiego, rosyjskiego, rumuńskiego oraz polskiego
  • jeśli znasz któryś z tych języków możesz uczyć się angielskiego
Jeśli umiesz tylko polski to nie martw się, ta strona jest również dla Ciebie! Strona nadal się rozwija i na razie dla umiejących tylko j.polski jest możliwość uczenia się angielskiego.


Ja wybrałam naukę języka angielskiego, ponieważ to dobre powtórzenie przed maturą, która czeka mnie w tym roku szkolnym. Na naszej stronie głównej widzimy tematy, które kończą się podsumowującymi testami. Po prawej stronie natomiast widać kalendarzyk, który pokazuje nam kiedy i jak dużo ćwiczyliśmy oraz ile mamy punktów i ile brakuję nam do następnego poziomu.


Jeszcze nie doszłam do tego za co konkretnie dostajemy lingoty, ale to taka duolingowa waluta za którą możemy kupować rzeczy, które widzicie powyżej oraz stroje dla naszej sówki, która widnieje jako logo strony. Stroje dla sówki można kupić, tylko poprzez wejście do sklepu przez aplikacje na telefonie.


Ok, zajmijmy się teraz menu, które znajduję się u góry na pasku. Zaraz po starcie, który już widzieliśmy, pojawia się opcja aktywności, czyli jeśli macie znajomych to możecie obczajać na bieżąco ich postępy- ja niestety nie mam żadnych, więc mogę obczajać jedynie swoje. Jeśli chcecie możecie dodać mnie do znajomych, będzie mi bardzo miło :)


Opcje dyskusja pominę, bo chyba każdy wie do czego służy. Natomiast opcja zanurzenie dosłownie nic mi nie mówiła, więc nie wiedziałam czego się po niej spodziewać. Jak się okazało możemy tam tłumaczyć inne teksty oraz dawać swoje do tłumaczenia. Według mnie to bardzo fajna opcja!


Zawsze jednak kiedy znudzi nam się nauka jednego języka, możemy dodać kolejny i to wszystko za darmo!


Kolejną stroną do nauki języków obcych jest busuu, które przyznam się szczerze, że dawno porzuciłam i wchodząc ostatnio, po to, żeby zrobić dla Was screeny zaskoczyło mnie swoim nowym, zmienionym wyglądem! 


Wcześniej jak i teraz na busuu wszystko jest proste i  przejrzyste mimo to mi osobiście nowy wygląd nie przypadł do gustu, może dlatego, że przyzwyczaiłam się do starego. Ciągle jednak słyszę tam  dźwięk świerszczyka, który oznajmia mi, że ktoś z innego kraju chce ze mną porozmawiać. Tak, największym plusem tej strony jest możliwość rozmowy z ludźmi z całego świata zupełnie za darmo i uwierzcie mi, że można tam poznać na prawdę świetnych ludzi. Co do reszty to nie zupełnie jest tak fajnie i kolorowo. Owszem, lekcje są bardzo fajne stworzone ale za tematy gramatyczne (na których nie ukrywam najbardziej mi zależało) trzeba już płacić. Inną fajną opcją na tej stronie jest poprawianie błędów innych oraz w druga stronę, czyli poprawianie przez innych naszych błędów.


Za naukę zbieramy punkty, które możemy wymienić w sklepie na rzeczy do naszego ogródka. Jak widać ja zakupiłam tylko latawiec. Natomiast drzewo, które widzicie rośnie wraz z postępem naszej nauki. Kolejnym minusem strony jest fakt, że jeśli chcemy uczyć się jeszcze jednego języka to również musimy za to zapłacić.


Następną bardzo fajną ale już już zupełnie inną stronką jest BaBaDum, czyli nauka przez zabawę poprzez 5 gier, które mamy do wyboru. Zanim przejdziemy do gier, rozejrzyjmy się jeszcze po naszym menu.



Pierwsza z opcji to rekordy podzielone na okresy ( ostatni tydzień, ostatni miesiąc, wszystko oraz języki)



Druga podstrona to dużo danych statystycznych. Odpowiedzi z podziałem na dobre i złe, języki oraz na rodzaje gier.



Możemy również zobaczyć najłatwiejsze i najtrudniejsze słowa w danych językach. Wydaję mi się, że nawet statystyki nie są tu zrobione tradycyjnie, tylko nawet tu wkradła się kreatywność co sprawia, że nie jest nudno.



Ostatnie diagramy przedstawiają liczbę graczy z danego kraju w ciągu ostatniego tygodnia oraz ogólnie. Jak widać Polacy lubią uczyć się języków, co wy na to aby wyprzedzić Brazylię? 



Trzecia opcja w naszym menu to wybór języka interfejsu całej strony. Natomiast przed ostatnia to autorzy, co myślę, że możemy pominąć.



Kiedy już przejdziemy do naszych gier to w każdej chwili możemy zdecydować czy chcemy uczyć się wszystkich języków jednocześnie (pierwsza ikona od lewej, taka cała w paski) czy jednego konkretnego (wybieramy wtedy konkretną flagę, która nas interesuję). W lewym górnym rogu możemy zobaczyć ile udzieliliśmy poprawnych odpowiedzi (uwaga: za złe odpowiedzi odejmowane są punkty!). Pierwsza gra polega na tym, że musimy kliknąć na jeden z czterech obrazków odpowiadający słowu, które ukaże nam się na środku.



Druga gra polega na dopasowania poprawnego słowa do obrazka.



W kolejnej grze musimy dopasować usłyszane słowo do obrazka.



W czwartej natomiast musimy klikać na litery w odpowiedniej kolejności, tak aby utworzyć odpowiednie słowo.



Ostatnia gra jest tylko w języku japońskim i polega na dopasowaniu ich litery mówionej do tej pisanej w ich alfabecie.




Ostatnią rzeczą, którą chce Wam pokazać to strona internetowa oraz kanał na youtube.
Długo szukałam czegoś do samodzielnej nauki gramatyki włoskiej, ponieważ umiem porozumiewać się w tym języku ale gramatyki nigdy się nie uczyłam i postanowiłam to nadrobić.



Mamy do wyboru 3 rodzaje nauki:

  • Prywatne lekcje na skype 
  • Lekcje w ich szkole w Cagliari, na pięknej i słonecznej Sardynii
  • Oraz na youtube 
Ja wybrałam ostatnia opcję, czyli lekcje na youtube z przesympatyczną Weroniką, która wszystko tłumaczy tak, że nawet małe dziecko pojmie wszystko w mig!




Z mojej strony to już wszystko na dziś. Chętnie dowiem się w jaki sposób Wy się uczycie języków obcych lub jakich planujecie się nauczyć. Wolicie taką internetową metodę nauki czy raczej tradycyjną z książkami? :)

wtorek, 26 sierpnia 2014

Italia w obiektywie: Scandicci, Fiesole, Pisa

Dzisiejszy post Italii w obiektywie jest o 3 małych Toskańskich miasteczkach, które większość turystów nie odwiedza będąc nawet w ich pobliżu, ponieważ zwyczajnie nie wie o ich istnieniu lub jak w przypadku Pizy-odwiedza tylko słynny Plac Cudów.

Scandicci

Scandicci to mała miejscowość w prowincji Florencja, do której jak pisałam w poprzednim poście można dostać się za pomocą tramvii, która jest zdecydowanie moim ulubionym środkiem transportu jak i autobusem.



Na zdjęciu powyżej znajduję się rozpiska wszystkich przystanków po kolei. Całkowity przejazd to pół godziny, a koszt biletu to 1,20 euro, który jest ważny 90 minut. Miasto pomyślało również o zmyłce, dlatego taką trasę przystanków nakleiła w drugą stronę.





Scandicci przez to, że jest o wiele mniejszym i bardziej zazielenionym miejscem niż Florencja jest chłodniejsza- co w upały 40C jest wielki plusem. 



San Bartolomeo in Tuto, czyli Kościół św. Bartłomieja Apostoła to wielki budynek, który otacza dużo zielonych skwerków i palm, a aleja drzew, którą widzicie 
dwa zdjęcia wyżej to droga prowadząca do niego.



Zdjęcie powyżej to 1/4 placu na którym w każdy weekend rozkłada się wielki ryneczek, na którym kupimy dosłownie wszystko, więc jeśli planujecie wybrać się do Scandicci to polecam weekendy.



W samym centrum miasta znajdziemy dużo ciekawych placów zabaw dla maluchów oraz w letnie wieczory,możemy spotkać się tam ze znajomymi i posłuchać koncertu na żywo.



Na moich zdjęciach Scandicci może się wydawać trochę jak opustoszałe miasto, ale to dlatego, że lubię latać we Włoszech z aparatem w czasie siesty. 


A na koniec mała ciekawostka dla miłośników mody- mało kto wie,że to własnie w Scandicci jest fabryka Gucci!

Fiesole

Fiesole to jeszcze mniejsze miasteczko niż Scandicci, również w prowincji Florencji od której jest oddalona o 8 km. Można się tam dostać miejskim autobusem, ale jakim to już będziecie musieli zapytać kogoś we Florencji, bo moja pamięć jest niestety ulotna niczym chwila.



Fiesole mieści się na wysokiej górze, przez co ciągle tam wieje wiaterek. A wszystkie drogi tam prowadzą pod górę. Ku mojemu zdziwieniu to właśnie tam w swoich ogrodzonych wysokim murem willach zamieszkują sławne osoby.





No to teraz czas na trochę kondycji. Na sam szczyt Fiesole niestety nie dojedziemy niczym, więc musimy zdać się na własne nogi - moje po dojściu na samą górę umierały,ale było warto! Z resztą sami zobaczcie!





To się nazywa panorama na miasto, a nie to co widzieliście na Piazzale Michelangelo, ale czas wejść jeszcze wyżej i coś zwiedzić.







Na samiutkim szczycie mieści się dawny klasztor z paroma małymi ogródkami w środku, które są na prawdę urocze, a tuż obok klasztoru - cmentarz, więc może lepiej nie zapuszczać się tu po zmroku?

Pisa

Na koniec miasto słynące z krzywej wieży o której dziś nie będzie! Przyznajcie się bez bicia, kto z Was był w Pizie tylko na Piazza Miracoli (Plac Cudów) na którym mieści się m.in krzywa wieża, a nie zwiedzał miasta? Zapewne większość z Was. Z resztą kiedy ja byłam w Pizie po raz pierwszy to też tylko zwiedzić Piazza Miracoli, ale rok temu udało mi się to nadrobić i powróciłam tam, tym razem zwiedzając miasto i buszując po tamtejszych sklepach omijając Piazza Miracoli.



Ścisłe centrum Pizy to niewielki obszar po którym możemy spokojnie poruszać się pieszo. Na zwiedzenie samej Pizy spokojnie wystarczy nam jeden dzień. Natomiast jeśli chcecie zwiedzić Piazza Miracoli i wchodzić tam wszędzie gdzie się da, to potrzeba Wam na to 2 dni, przez duże kolejki.




Nabrzeże- urocze o każdej porze dnia i nocy. Obok możemy zobaczyć niesamowite budynki i place (Piazza Garibaldi, Piazza XX Septembre, Palazzo Blu, Santa Maria della Spina).



Przyjemnie jest pochodzić tutejszymi uliczkami, nie tylko tymi głównymi ale i również tymi węższymi, mniej zaludnionymi. Można zajrzeć do kafejki, można też obczaić co na swoich straganach mają uliczni sprzedawcy.




Piza może szczególnie nie zachwyca tak jak inne miasta,ale jest klimatyczna i przyjemna.

To już koniec na dziś. Jeśli Wam się podobało to zapraszam do śledzenia mojego bloga bądź instagrama, gdzie dodaje na bieżąco zdjęcia z jakiś podróży.